Dziś jest: środa 17 lipiec 2019 temp. dziś: oC
jutro: oC
Księga gości

Krótki zarys kariery Branickich herbu Gryf 

Ród Branickich herbu Gryf wywodził się z podkrakowskich Branic i Ruszczy. W średniowieczu i u progu czasów nowożytnych Braniccy stopniowo pieli się po stopniach kariery zajmując urzędy kasztelańskie i wojewódzkie w Małopolsce, powiększali majątki i zbierali królewszczyzny, wchodzili w koligacje ze znacznymi rodami: m.in. Tarłów, Sapiehów, Potockich, Lubomirskich .
Ale tak naprawdę dopiero od drugiej połowy XVII w. nastąpił okres znacznego awansu rodu w statusie społecznym i politycznym. Braniccy wchodzą do magnackiej elity stanu szlacheckiego Rzeczpospolitej. Pierwszy który dostąpił tego zaszczytu był Jan Klemens II (ok. 1624–1673) blisko związany z królewskim dworem Jana Kazimierza i Ludwiki Marii. Konsekwentnie legalistyczna (postawa uległości i akceptacji stanu rzeczy). Postawa Jana Klemensa nie przekładała się wprawdzie na bardziej godne nominacje urzędnicze, ponieważ dwór pewny jego legalizmu obdarzał ważnymi stanowiskami raczej osoby wahające się czy znajdujące się w opozycji. W 1662 r. wszedł wprawdzie do kręgu ministrów jako marszałek nadworny koronny, ale nie był tą funkcją usatysfakcjonowany, skoro narzekał, że pochłania zbyt wiele czasu i pieniędzy. Gdy dwa lata później był wakat na stanowisku marszałka koronnego po odebraniu stanowiska Jerzemu Sebastianowi Lubomirskiemu, Branicki jako dzierżący laskę nadworną powinien być – zgodnie z powszechnym zwyczajem – na nie awansowany. Decyzja króla była jednak inna: marszałkiem wielkim koronnym mianowano wówczas chorążego wielkiego Jana Sobieskiego.

Więcej
Znacznie pomyślniejszy obrót dla Branickiego przybrały sprawy majątkowe. Najważniejsze przysporzenie majątkowe zawdzięczał małżeństwu z Aleksandrą Katarzyną, córką Stefana Czarnieckiego, która wniosła w posagu nadane jej ojcu za zasługi wojenne dziedzicznie rozległe starostwo tykocińskie. Wraz z najdawniej posiadanymi dobrami małopolskimi (Branice i Ruszcza), ze starostwami sądeckim, stopnickim, chęcińskim bielskim, brańskim, ratneńskim i krośnieńskim dawało to w sumie ogromną i rozległą ą fortunę magnacką.
Fundamenty majątkowe umocnili następcy marszałka nadwornego, zwłaszcza jego syn Stefan Mikołaj. Piastował co prawda skromny urząd stolnika koronnego, ale dzięki małżeństwu z Katarzyną Scholastyką z Sapiehów zaokrąglił rodowe włości o dobra roskie (Roś) w Nowogródzkiem oraz miasteczko Orla z kilkunastoma wsiami. Syn Stefana Mikołaja Jan Klemens (III) skupił się na urządzaniu wygodnych rezydencji w swych rozległych majątkach, w tym zwłaszcza pałaców w Warszawie (ul. Podwale 3) i Białymstoku zwanym polskim albo podlaskim Wersalem.
Za Augusta III otrzymał nominacje na ważne urzędy koronne – hetmaństwo wielkie i województwo krakowskie, a następnie na buławę wielką i kasztelanię krakowską – oraz niezwykle intratne starostwo bohusławskie na Podnieprzu w województwie kijowskim. Po niezbyt udanych dwóch kolejnych małżeństwach ożenił się, mając na karku prawie szósty krzyżyk, z ponad trzy razy młodszą, bo ledwie osiemnastoletnią Izabelą z Poniatowskich, siostrą przyszłego króla. Dzięki temu ożenkowi nie stał się jednak stronnikiem Familii skupiającej rody Czartoryskich, Poniatowskich i Ogińskich.
Po śmierci Augusta III wysuwany był jako kandydat na polski tron, mając poparcie nie tylko obozu „republikańskiego”, ale także dworu saskiego. Nie sprzyjało to poprawnym stosunkom z królewskim szwagrem, tym bardziej że Stanisław August i członkowie Familii doprowadzili do ograniczenia władzy hetmańskiej poprzez powołanie Komisji Wojskowej Koronnej. Dlatego też przystąpił w 1767 r. do konfederacji radomskiej, spodziewając się reaktywowania dawnych kompetencji buławy, a następnie popierał konfederację barską. Stawiało to Izabelę Branicką w nader niezręcznym położeniu pomiędzy lojalnością wobec króla i brata małżonkiem. Dziś ujęlibyśmy „Izabela znalazła się „między młotem a kowadłem” Branicki umarł bezpotomnie w 1771 r. jako ostatni po mieczu Gryfita Branicki. Izabela przeżyła męża aż o 37 lat, doprowadzając do irytacji potencjalnych spadkobierców rozległych włości hetmana, dla świętego spokoju pozwoliła im na niemal całkowite rozprzedanie tych dóbr.
Symboliczne łamanie tarczy herbowej towarzyszące wystawnemu pogrzebowi zorganizowanemu przez wdowę zakończyło dzieje tego znamienitego rodu.

Opracował: Bożenna Kalinowska – przewodnik miejski