Dziś jest: środa 17 październik 2018 temp. dziś: oC
jutro: oC
Księga gości

Kulisy budowy kościoła Św. Rocha w Białymstoku

W kwestii konkursów architektonicznych Białystok ma ciekawe historyczne doświadczenie. 14 kwietnia 1926 roku ogłoszony został konkurs na „budowę Świątyni Opatrzności Bożej w Białymstoku na 3000 osób”. Chodziło o kościół na wzgórzu Św. Rocha. Inicjatorem zorganizowania konkursu był proboszcz świeżo powstałej w 1925 roku parafii, ksiądz Adam Abramowicz. Z pomysłem swym zwrócił się do Koła Architektów w Warszawie. Tamtejsi więc architekci zajęli się ogłoszeniem i formalnym przeprowadzeniem całej wymaganej procedury. Chętni, którzy chcieli startować w białostockim konkursie czasu mieli niewiele, bo rozstrzygnięcie zaplanowano na 7 lipca. Nadspodziewanie nadesłano „jak na nasze stosunki dużą ilość prac”. Raz podawano, że nadeszło 70 projektów, innym zaś razem mówiono o 75 i 76 pracach. Dziś już trudno to ustalić, ile ich było naprawdę. Jedno było pewne zainteresowanie konkursem było duże. Wszystkie nadesłane projekty pokazane zostały na specjalnej wystawie zorganizowanej w Pałacu Branickich. Organizatorzy tak przejęli się całym wydarzeniem, że zapomnieli o wywieszeniu ogłoszeń o tej ciekawej ekspozycji. Pojawiły się one dopiero po interwencjach w następnych dniach. Sama wystawa w oczach recenzenta wyglądała tak. „W pierwszej sali widzimy ściany i stojaki obwieszane projektami. Po opłaceniu wejściowego zaczynamy oglądać. Wiele projektów zadziwia nas swoją oryginalnością”. Na koniec konkludował, że „wobec tak wielu i tak różnorodnych projektów pożądaniem byłoby, ażeby wszyscy katolicy naszego miasta i okolic obejrzeli je i wypowiedzieli swoje zdanie”. „Katolikom naszego miasta” najbardziej przypadły do gustu prace nr 40, 49 i 53.
Jury konkursowe miało jednak inne upodobania. Nie po to przecież wybiera się jury, żeby wybierało ono to, co ludziom się podoba! Tak więc pierwszą nagrodę w wysokości 2,5 tysiąca złotych przyznano pracy nr 63. Jej autorami byli Władysław Schwarcenberg-Czerny, Jan Karżewski i Jerzy Woyzbun. Kolejne nagrody przypadły też nie tym, którzy mieli wygrać. I to był cały kłopot związany z tym konkursem. Abramowicz liczył, że komisja stanie na wysokości zadania i laurem nagrodzi projekt Oskara Sosnowskiego. Praca była już dawno obgadana przez autora i inwestora. Po co więc wymyślono cały ten konkurs? Tego trudno dociec. No, ale co się stało, to już się nie odstanie. Wobec tego zdeterminowany duchowny nie pytając nikogo o zdanie, ku zaskoczeniu wszystkich ogłosił, że konkurs wygrał Sosnowski. Sytuacja stała się kłopotliwa, a oliwy do ognia dodał jeszcze przyjazd do Białegostoku zwycięskiego zespołu. Na miejscu stwierdzili, że przyjechali „celem zawiązania kontraktu z komitetem budowy kościoła i ewentualnego przystąpienia do realizacji planu”. Abramowicz był jednak nieustępliwy. Twardo postawił na swoim.

Więcej