Dziś jest: poniedziałek 16 wrzesień 2019 temp. dziś: oC
jutro: oC
Księga gości

Podlaskie krzyże

Podlasie ma coś szczególnego, czego próżno szukać w innych regionach naszego kraju – tym czymś jest jakaś nieopisana nostalgia, klimat ogarniający duszę. Kiedy zdecydujemy się odbyć wycieczkę rowerem, czy wędrówkę pieszą możemy doznać takich odczuć.

Mimo braku znaczących zabytków ,ogromnych pomników jest coś co uderza każdego kto trafi w te tereny to coś to niezliczona ilość krzyży i kapliczek. Tadeusz Seweryn w swojej książce „Kapliczki i krzyże przydrożne w Polsce” napisał: „są to, więc – rozsiane w krajobrazie polskim – modlitwy ludu polskiego rzezane w drzewie lub kute w kamieniu, materializacja uniesienia serc pobożnych, (…) a także szczytowe osiągnięcie polskiej sztuki ludowej, są wyrazem potrzeb duchowych człowieka”

Więcej

Najwięcej zachowanych na Podlasiu krzyży pochodzi w końcu XIX i początku XX wieku. W tym okresie nastąpił kryzys zaufania do zaborczych władz rosyjskich i nastąpiło ożywienie nastrojów narodowych i religijnych

Przydrożne krzyże i kapliczki tak wrosły w krajobraz tych terenów, że prawie ich nie zauważamy. „Są, ponieważ były tak jak drzewa, ziemia i obłoki na niebie. – tak pięknie to ujął – Tadeusz Seweryn w swojej książce poświęconej kapliczkom i krzyżom.

 

Niektórzy powiadają, że na Podlasiu krzyże i kapliczki występują wręcz masowo. Oprócz liczby zachwyca również bogactwo form, po drodze spotkać można krzyże drewniane, kamienne, żelazne, proste i wręcz bogato i misternie zdobione. Krzyże drewniane, są charakterystyczne dla miejscowości zamieszkanych przed ludność prawosławną, we wsiach katolickich przeważają kapliczki, choć tak naprawdę nie ma reguł. We wsiach zamieszkałych przez wyznawców obu religii, stoją zazwyczaj dwa krzyże obok siebie – prawosławny i katolicki, na początku i na końcu wsi .Czasami są to całe grupy krzyży lub krzyży i kapliczek.

Krzyże to swoiste drogowskazy, były stawiane na obrzeżach wsi ,na rozstajach dróg czy wprost na polu pod lasem.

Miejsce przy krzyżu czy kapliczce dla mieszkańców wsi było miejscem szczególnym ,była to maleńka świątynia, tradycyjne miejsce spotkania z Bogiem. Nikt ani młody ani straty ,kobieta czy mężczyzna nie mógł przejść obok krzyża obojętnie. Mężczyźni , przechodząc obok krzyża, zdejmowali czapkę, żegnali się i odmawiali pacierz.

Do kościoła nieraz bardzo było daleko, chodziło się w niedziele i święta, a krzyż był blisko na co dzień i taki powszedni. Przy krzyżu okoliczni mieszkańcy prosili o deszcz w czasie suszy i przy nim prosili o odwrócenie zarazy jaka nawiedziła okolice, tam też dziękowali za zbiory, za pogodę za zdrowie…

Na terenach Podlasia zwłaszcza tam gdzie mieszka ludność wyznania prawosławnego kondukt zatrzymuje się przy krzyżu z odkryta trumną ,aby zmarły mógł pożegnać się z otoczeniem w którym żył, pracował ,gdzie witał słońce i żegnał dzień.

Krzyże na rozstajach dróg stanowiły punkt orientacyjny dla wędrowców, umieszczane na polach wyznaczały granice siedlisk, upamiętniały ważne wydarzenia lub były stawiane w jakiejś intencji – dziękczynnej lub tzw. zaporowej, czyli chroniących przed głodem, zarazą, wojną.

Najbardziej urokliwe są jednak krzyże drewniane. Coraz mniej ich, powalonych przez czas, wichry i deszcze. Zastępowane są przez bardziej trwałe, wykonane z kamienia lub chińskiego niby marmuru. Kiedy drewniany krzyż butwiał, belkę skracano i wkopywano ja po raz drugi do ziemi dlatego można odnieść wrażenie ,ze niektóre z nich wrosły w ziemię.

 

Z krzyżami jest tak jak z ludźmi, który pod brzemieniem przeżytych lat pochylają się, więdną i kurczą. Na Podlasiu wzruszają krzyże występujące parami, z których jeden smukły i młody stoi w towarzystwie drugiego niskiego i starego.

Ciekawe jaka historia kryje się za grupą krzyży stojących przy drodze w Łubnikach, gdzie każdy z nich ma swoją tajemnicę. Szczególnie dużo krzyży drewnianych pozostało w okolicy wsi: Trześcianka, Soce i Puchły. Warto tu zajrzeć ze względu nie tylko na krzyże, lecz także na ciekawą wiejską architekturę.

Warto przytoczyć słowa pieśni ,która powstała w Stanach Zjednoczonych w stanie Jowa, ale pięknie pasuje do podlaskich klimatów;

Tam na wzgórzu stal stary, szorstki krzyż.
Strasznych cierpień i hańby znak.
Obejmuję krzyż, gdzie mój skonał Pan,
Gdy ratował ginący świat.

Ref. O jak kocham ten szorstki krzyż,
Na nim Pan moc piekielną zmógł.
Wszystko składam u Jego stóp,
By się we mnie uwielbił Bóg.

Ten haniebny krzyż, którym gardzi świat,
Cudną duszy mej głosi wieść,
Że Baranek zszedł z wyżyn chwały swej
Na Golgotę me grzechy nieść.

W szorstkim krzyżu tym, który lśni od krwi,
Widzę Bożej miłości cud.
Bo na krzyżu tym, pośród cierpień zmarł,
Jezus za mnie i ludzki ród.

Opracował: Bożenna Kalinowska – przewodnik miejski