Dziś jest: poniedziałek 16 wrzesień 2019 temp. dziś: oC
jutro: oC
Księga gości

Zamiłowanie Branickiego do błyskotek i luksusu, jego związki z jubilerem królewskim Jacobsonem

Jan Klemens Branicki III (1689-1771), był jedną z najzamożniejszych i osobliwych postaci ówczesnej XVIII wiecznej Rzeczypospolitej. Jego rozległe dobra były bardzo rozległe i znajdowały się na Podlasiu, w województwach krakowskim i ruskim. Posiadał aż 17 rezydencji, w tym tą najpiękniejszą, czyli pałac w Białymstoku, które przebudowywał i wyposażał całe swoje życie. Dlatego też potrzebował i nabywał wiele dzieł sztuki, wyrobów artystycznych i elementów wyposażenia. Jego zamówienia realizowało wielu rozmaitych ówczesnych wytwórców w kraju i zagranicą. Najbardziej cenił sobie wyroby niejakiego Jacobsona jubilera i złotnika, który w latach 1753-1786 większość swoich wyrobów wykonywał dla Branickich. Co prawda o panu Jacobsonie niewiele wiadomo jedynie o jego profesji kunszcie artystycznym. Joachim Fryderyk Jacobson, urodził się i mieszkał w Warszawie, zmarł po 1778 r., był cenionym artystą, wykonującym biżuterię i przedmioty użytkowe dla wielu polskich magnatów. Za zasługi na tym polu obdarzony został przez Stanisława Augusta Poniatowskiego tytułem „jubilera królewskiego”; posiadał dość okazałą kamienicę na Lesznie.

Więcej
Na podstawie korespondencji prowadzonej między hetmanem, a owym jubilerem można prześledzić dzieje ich kontaktów, poznać rodzaj prac wykonywanych na rzecz magnata, czas ich trwania oraz koszty, zakres ingerencji Branickiego w ostateczny wygląd „dzieł”, zastaw srebrnych i złotych, rodzaju zamawianych przedmiotów, i nie raz burzliwe ich perypetie.
Hetman według tej korespondencji jawi się jako wymagający, dość kapryśny klient, narzucający rzemieślnikowi wykonawstwo wedle własnego smaku artystycznego (jubiler miał mu przedstawiać wzory do akceptacji; niezadowolony z efektu hetman, odsyłał przedmioty do poprawy), domagając się szybkiego wykonania zamówień. Niestety często zwlekał z wypłatą należności, mimo powtarzających się próśb Jacobsona.
Złotnik robił dla hetmana przede wszystkim biżuterię, stanowiącą nieodłączną ozdobę strojów jego i jego ówczesnej żony Izabelli Poniatowskiej, w tym: pierścienie (np. rubinowy), „guziczki diamentowe” do żupana z „przedniejszymi” brylantami, złotą kopertę do zegarka, łańcuszek. Wykonywał też inne, drogocenne przedmioty – pieczątkę-brelok „w diamenty”, ładownicę z łańcuchem ze złota, nawetkę (czółenko tkackie), cukiernicę, solniczkę srebrną, tabakierki, pióro i wiele innych dość wymyślnych ozdób i przedmiotów użytkowych. O realizację tych zamówień troszczył się na miejscu w Warszawie tamtejszy zaufany rezydent Branickiego, Ignacy Koziebrocki. On też był pośrednikiem między hetmanem a rzemieślnikiem, przesyłał raporty o wykonywanych przezeń czynnościach. Gotowe kosztowności najczęściej zabierali do Białegostoku również zaufani posłańcy, rzadko natomiast korzystano z poczty królewskiej lub wojskowej z uwagi iż przedmioty te były zbyt cenne aby je powierzać byle komu. Mimo to jeden z najdroższych zakupów Branickiego – złoty „łańcuch z zanglem i wypustkami do ładownicy”, w zaginął drodze do Białegostoku wraz z posłańcem.

Opracował: Bożenna Kalinowska – przewodnik miejski